mapa historia
Ponieważ jedyną pewną rzeczą jest to, że w tamtym miejscu i tamtym czasie ludzie tańczyli, nie wiadomo zaś dlaczego tak się działo, do dziś pojawiają się nowe teorie | fot.: stock.adobe.com

Taneczna epidemia w Strasburgu – co wiadomo o jednej z najdziwniejszych plag w naszej historii?

Strasburg – dzisiaj miasto w  północno-wschodniej Francji, siedziba Rady Europy, Parlamentu Europejskiego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W roku 1518 było stolicą Alzacji i częścią Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Oraz miejscem wystąpienia najdziwniejszej w dziejach świata plagi, czyli tanecznej epidemii.

Choreomania – szaleństwo tańca

Z języka greckiego choreos oznacza taniec, mania to po prostu szaleństwo. Autorem tego terminu był Paracelsus, żyjący w latach 1493- 1541 przyrodnik i lekarz, dzisiaj nazywany ojcem nowożytnej medycyny. Opisy przypadków tego zjawiska znajdowane są wśród historycznych ksiąg datowanych już od XIV wieku. Ówcześni kronikarze spisywali doniesienia o niezwykłych zjawiskach społecznych. Miały one polegać na gromadzeniu się liczących nawet setki osób grup, które oddawały się trudnym do zidentyfikowania tańcom. „Choroba” rozwinąć mogła się u wszystkich bez względu na płeć, czy wiek. Dotknięte nią osoby tańczyły często bez opamiętania i odpoczynku przez długie godziny, a nawet dni. Niejednokrotnie mdlały, a nawet umierały z wycieńczenia.

Frau Troffea – zrozpaczona matka?

W lipcu roku 1518 taneczna epidemia dotarła do Strasburga i zadomowiła się tam aż do września. W jej szczytowym momencie na ulicach miasta tańczyło jednocześnie około 400 osób. I choć to jeden najlepiej udokumentowanych przypadków tego zadziwiającego zjawiska, wśród historyków nie ma do tej pory zgodności co do tego, co je tak naprawdę zapoczątkowało.

Przypuszcza się, że całe szaleństwo rozpoczęło się od jednej kobiety. Lato tego roku było niezwykle upalne, w mieście panował skwar, susza przyczyniała się do zmniejszenia ilości pożywienia, czysta woda była na wagę złota. Frau Troffea, młoda i zrozpaczona swoją życiową sytuacją matka wyrzuciła swoje dziecko do rzeki, a następnie… zwariowała. Przechodząc przez centrum miasta, zaczęła tańczyć. Przyłączały się do niej kolejne młode niewiasty, a potem także i mężczyźni oraz dzieci. Wszyscy zachowywali się jak w transie, choć ich ciała zdawały się poruszać w sposób kontrolowany i zamierzony. I tak też tańczyli całymi dniami, a wzywani na miejsce znachorzy i księża rozkładali ręce z bezsilności. Zaproponowano więc, by pozwolić ludziom tańczyć, następnie zorganizowano muzykę i tak cały Strasburg pląsał aż do jesieni w tej dziwnej, zbiorowej histerii.

Taneczna epidemia, a może zbiorowa halucynacja?

Ponieważ jedyną pewną rzeczą jest to, że w tamtym miejscu i tamtym czasie ludzie tańczyli, nie wiadomo zaś dlaczego tak się działo, do dziś pojawiają się nowe teorie. Jedna z nich sugeruje, że epidemia tańca była po prostu… narkotyczną imprezą. Za winowajcę uważa się buławinkę czerwoną, a dokładniej sporysz, czyli przetrwalnik tego pasożytniczego grzyba. Zawarta w niej ergotamina to substancja, z której pierwotnie syntetyzowano narkotyk powszechnie znany pod nazwą LSD. Historia zna wiele przypadków zatrucia sporyszem, albowiem powszechnie występuje on w ziarnach zbóż i mące do wypieku chleba. Czyżby więc epidemia tańca była jednym z przykładów takich masowych halucynacji?

KBR

About admin

Check Also

Arnold Schwarzenegger

Być jak Arnold Schwarzenegger

Coraz częściej słyszy się, że brakuje nam autorytetów. Media załamują ręce nad młodzieżą, która chciałaby dostać wszystko na …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *